Fashion trips – Japonia cz.2

Tokio zaskakuje rozmiarem. To nie miasto, a prefektura łącząca 23 okręgi z populacją blisko 14 mln ludzi. To ogromne zaludnienie i różnorodność, w tym jednym z najbogatszych krajów na świecie.

Metropolia, która pozwala przyjrzeć się jak zmieniła się moda w ciągu ostatnich lat. Tradycyjny retail, czyli sklepy stacjonarne są nadal niezwykle ważne i wydają się być świetnym barometrem, zachodzących zmian. A idzie nowe.

Shibuya crossing

Inny wymiar luksusu

Japonia jest piątym największym importerem produktów luksusowych na świecie. To wynika z jednej strony z zamożności społeczeństwa, z drugiej strony z roli jaką ubiór pełni w kulturze, tradycji, czy w miejscu pracy. To także niezwykle silna pozycja europejskich marek luksusowych w świadomości azjatyckich konsumentów (poza Japonią europejskie marki są równie silnie pożądane w Korei Południowej, czy obecnie na najważniejszym rynku – Chinach).

Odwiedzając dzielnicę finansową – Ginzę widać to najlepiej. Pomiędzy biurowcami znajdują się sklepy wszystkich liczących się marek luksusowych i najstarszych w Tokio domów towarowych. Często są to flagowe butiki tych firm w Japonii. Podkreślają potęgę branży luksusowej. Przyciągają tokijczyków poszukujących wyrafinowanej klasyki. To właśnie tutaj pośród ciągnących się wieżowców, klasyczny garnitur, czy staranie dobrany zestaw biurowy jest właściwie kostiumem niż strojem. Mężczyźni, bez wyjątku w granatowych, czarnych lub szarych garniturach i białych koszulach. Krawat jest nadal na porządku dziennym. Kobiety w formalnych, eleganckich zestawach, więcej finezji, ale nadal wszystko stonowane i wywarzone. Odpowiednia torebka dopełnia całości. Dlatego próżno tu szukać luźnego podejścia do mody. Formal wear trzyma się mocno, a w okolicy wybór sklepów spełni wszystkie zachcianki.

Salon Louis Vuitton – Ginza

Jeśli wyrafinowana architektura i rozmach ma wskazywać pozycję marki na światowej mapie luksusu to w takich dzielnicach jak Ginza, Aoyama, czy na Omotesando Avenue, widać kto jest kim w branży. Louis Vuitton, Dior, Prada, Gucci. W tych miejscach można znaleźć prawdziwe perełki architektury – wizytówki marek luksusowych, podkreślających siłę koncernów za nimi stojących.
LVMH właśnie ogłosił rekordowe wyniki za 2022 rok – 79,2 mld EUR przychodów, przyprawia o zawrót głowy, z czego sama dywizja odzieżowa odpowiada za blisko 39 mld EUR. Prezes Bernard Arnault został najbogatszym człowiekiem na świecie, a konkurencja daleko w tyle. Drugi co do wielkości koncern modowy Kering osiągnął w tym samym czasie 20 mld EUR.

Flagowy salon Prady – Aoyama

Siła luksusu i układ sił na tym rynku, także dobrze podkreśla ilość butików tych firm. Sam Louis Vuitton w Tokio ma ich aż dwanaście, nawet po kilka w każdej dzielnicy. Wielkości imperium LVMH nie trudno zauważyć.

Poza rozmachem architektonicznym warto odwiedzić te miejsca, aby poznać perfekcyjnie zaprojektowany wystrój wnętrza i visual merchandising.
Jeśli do tego dodamy niezwykłą obsługę klienta serwowaną w Japonii, mamy tu zapełnione unikatowe doświadczenia zakupowe. Tego nie da się odtworzyć w e-commerce. A sam produkt? Mam wrażenie, że momentami jest już tylko dodatkiem, do siły marki, czy potęgi logo.

Flagowy showroom Dior – Omotesando Avenue

Kultowe, ale bardziej niszowe marki, czy lokalni projektanci znaleźli sobie miejsce w bardzie kameralnej części dzielnicy Ayoma. Tu można uciec od tłumów Ginzy. A pośród niższej zabudowy i zieleni, znajdują się chociażby showroom-y najbardziej kultowych japońskich projektantów jak Comme des Garçons, Yohji Yamamoto, Issey Miyake, czy SACAI. Widać tutaj większą finezję, odrębność marek, budowanych na innych wartościach i celach; ale też dużo mniejszą skalę działania i zasięg.

Vintage rośnie w siłę

Harajuku to dzielnica pełna inspiracji i najbardziej oryginalnej mody w Tokio. Jeśli uciekniemy z Omotesando Avenue w boczne uliczki, to zobaczymy gdzie bije serce streetwearu i mody vintage. W tej dzielnicy, powstawały najbardziej oryginalne koncepcje ulicznej mody w Japonii. Tutaj powstawały chociażby pierwsze sklepy kultowych japońskich marek streetwear-owych jak A Bathing Ape, czy Human Made. Sama okolica przyciąga młode i kreatywne towarzystwo, ciągle powstają nowe oryginalne sklepy i koncepcje jak drop-off point StockX (platformy aukcyjnej dla sneakersów i produktów luksusowych).

Luksusowy second hand – Harajuku

Poza streetwear-em to mekka dla fanów mody vintage. W labiryncie uliczek mieszczą się dziesiątki, czy nawet setki poukrywanych sklepów z używaną odzieżą. Trudno jest je nazwać lumpeksami. W zamożnym Tokio, używane ubrania pełnią zupełnie inną rolę. Sklepy second hand mają dużo bardziej wyselekcjonowaną ofertę ubrań z drugiej ręki. I chociaż wiele z nich oferuje ubrania w bardzo przystępnej cenie. To najbardziej liczy się oryginalność, pożądana marka, wybrany styl, czy okres powstania ubrania.

Rozpiętość oferty jest ogromna. Od marek premium, czy kultowych japońskich projektantów; do fantazyjnych kolorowych ubrań z lat 70-tych, czy 80-tych. Widać specjalizację sklepów, nie tylko ze względu na cenę, a styl czy autorski wybór. Mamy second handy z ubraniami sportowymi, stylem rockowym, hip-hopowym albo minimalizmem.


Shein obok Supreme

Spacerując po Harajuku widać, że komercja wkrada się do miejsc do niedawna zarezerwowanych tylko dla niszowych marek. Jakim zaskoczeniem może być to, że kilkaset metrów od sklepu kultowej mark Supreme, mieści się showroom Shein.

W Tokio mieszczą się dwa showroom-y chińskiego giganta. Można obejrzeć i przymierzyć ubrania ułożone w gotowe stylizacje w dwupoziomowym butiku. Zakupy możliwe są tylko online poprzez skanowanie kodu na zawieszce. Marka konsekwentnie stawia wyłącznie na e-commerce. Jest też miejsce z gotowym tłem na selfie, żeby wspierać aktywność w social mediach. Młodzi ludzie z zaciekawieniem przebierają przygotowane stylizacje. Ceny zawrotnie niskie, w materiałach dominuje bez zaskoczenia poliester. Czy tu jest klient dla tej marki?

Showroom Shein – Harajuku

To Uniqlo jest lokalnym liderem popularnego segmentu. W samej Japonii ma ponad 800 sklepów. A swoją niezwykle silną pozycje ma również w innych krajach, przede wszystkim w Azji. I choć od wielu lat konsekwentnie rośnie, to jednak Shein jest dzisiaj najwyżej wycenianą marką pochodzącą z Azji. Mimo, iż inne marki przez dziesięciolecia budowały swoje pozycje. Model oparty o ultra tanie produkty, ogromny wybór asortymentu, zintegrowany łańcuch dostaw wspierany zaawansowaną analityką, przy niestety braku transparentności przynosi na całym świecie oszałamiające efekty.

To niezwykle przewrotne, że gdy cała branża od kilku lat debatuje o tym jak uzdrowić ciemne strony sektora i rozwijać się w sposób znacznie bardziej zrównoważony, obok powstaje potężna firma, która robi coś dokładnie odwrotnego.


Czy przyglądając się sklepom i mapie handlu w Tokio można dostrzec zmiany zachodzące na światowym rynku mody? Na pewno. Wyrafinowany luksus, oryginalny vintage i niezwykle przystępny fast fashion – to najważniejsze obszary mody.

To nie znaczy, że nie ma tu innych marek, czy sklepów. Po prostu w tych trzech segmentach najbardziej widać siłę i dynamikę zachodzących zmian.

Świat po pandemii, z szalejącą inflacja, w trakcie spowolnienia gospodarczego i wojny. Jednocześnie w trakcie transformacji ekologicznej i cyfrowej. To tsunami zmian w tak wielu obszarach, które powoduje, że tylko silne i zwinne firmy potrafią najlepiej przejść przez ten trudny okres. Rynek się konsoliduje. Giganci luksusowej mody stają się co raz mocniejsi. Na drugim biegunie liderzy ultra Fast Fashion, często maskujący nieetyczne praktyki skutecznym marketingiem zagarniają popularny rynek. Gdzieś pomiędzy rosnąca potęga second handów i stylu vintage. Jak odnajduje się w tym wszystkim konsument?

Wiele osób zostało dotkniętych pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Od kilku lat można obserwować ubożejącą w wielu krajach klasę średnią i kurczący się tzw. rozporządzalny dochód. Na drugim biegunie w szybko rozwijających się gospodarkach powiększa się grupa zamożnych. Tzw. new money często wybiera marki luksusowe, aby podkreślić swój status. Wreszczcie młode pokolenie. Dla wielu z nich liczy się indywidualizm i podkreślanie własnego stylu w modzie. Styl vintage staje się idealnym odzwierciedleniem ich potrzeb, a second hand ulubionem miejscem spotkań. Dla marek luksusowych to własne młodzi są aspirującą grupą dla najtańszych produktów, jak akcesoria, t-shirty, czy sneakersy; które świetnie łączone są z perełkami z second hand-ów.


Być może właśnie obserwujemy konsolidację branży, a jednocześnie swojego rodzaju polaryzację mody. W pewnym sensie moda zawsze była odbiciem zmian zachodzących na świecie – w gospodarce, kulturze, w społeczeństwie. Czy na lepsze?

Foto: Autor, tokyoweekender

Fashion trips – Japonia – cz.1

Świątynie handlu i luksusu obok świątyń shintō – Ikony współczesnej mody i inne spojrzenie na fast fashion – Kolorowy streetwear i ścisły formal wear.

Japońska moda stanowi tygiel, który trudno zaszufladkować. Zapraszam na modową podróż do kraju kwitnącej wiśni.

Japonia to trzecia najbogatsza gospodarka na świeci, piąty rynek odzieżowy i obuwniczy, o wartości przychodów na poziomie $89 mld (2023 rok). To także trzeci największy importer odzieży na świecie, gdzie udział marek luksusowych z Europy jest niezwykle duży. 
Kraj ten jest tak różny kulturowo od Europy, czy Stanów Zjednoczonych. A okazja do jego odwiedzenia, pojawiła się ponownie dopiero w listopadzie 2022, gdy po pandemii ponownie otworzył się dla turystów. Jak zatem wygląda sektor mody na jednym z najważniejszych światowych rynków?

Dom handlowy – Mitsukoshi. Chuo City – Tokio

Kultowi projektanci

Wkład do kanonu światowej mody Japonia zawdzięcza szczególnie kilku wybitnym projektantom z pokolenia powojennego. To Rei Kawakubo (marka Comme des Garçons), Yohji Yamamoto (własna marka i marka Y3 tworzona wspólnie z Adidas), Kenzo Takada (Marka Kenzo) oraz Issey Miyake (działający pod własną marką). To właśnie ta pierwsza trójka na początku lat 80-tych przenosząc się do Paryża wprowadziła na światowe wybiegi nowy wymiar mody. Był on zupełnie inny od obowiązujących wówczas kanonów piękna, serwowanego przez duże domy mody w Paryżu. Innowacyjne podejście do projektowania, koncepcje takie jak dekonstrukcja i modernizm zaskoczyły obserwatorów tego rynku. Kolor czarny będący znakiem rozpoznawczym Rei czy Yohji, staje się modnym i coraz chętniej wybieranym spośród osób szukających wyrafinowanego minimalizmu. Nieco inne, ale równie innowacyjne projekty charakteryzowały Issey Miyake. Jego podejście do konstrukcji ubrań, z wyrafinowanymi wzorami geometrycznymi, wyraźną paletą kolorystyczną tworzyły z ubrań niemal obiekty sztuki. Lata 80-te i 90-te utorowały im drogę od osiągnięcia światowego sukcesu i zbudowania niezwykle charakterystycznego stylu. Po latach Ci twórcy i ich marki nadal doskonale funkcjonują. Ich wpływ na sektor mody i inspiracje dla kolejnych pokoleń są nadal niezwykle silne.

Również w obszarze biznesowym.

Butik Yōji Yamamoto – Aoyama

Marka Kenzo obecnie należy do imperium LVMH. Comme des Garçons jest niezależną firmą, wraz z powiązanymi liniami generuje $320 mln przychodów. W grupie jest również inna kultowa marka i projektant Junya Watanabe. A Rei wraz z mężem Adrianem Joff-em zaangażowanani są w szereg nowatorskich inicjatyw jak np. sieć domów handlowych Dover Street Market. Ich architektura przypomina bardziej muzea sztuki nowoczesnej, niż sklepy, a cel? Promocja nowych marek i młodych innowacyjnych projektantów.

Butik Comme des Garçons – Aoyama

Niezwykłe butiki tych twórców znajdują się w modnej dzielnicy Tokio Aoyama. Każdy sklep to kwintesencja DNA marki – począwszy od architektury budynków, wystroju wnętrza, prezentacji produktów, czy wystylizowanej obsługi. Wizyta w tych sklepach to prawdziwa uczta dla sympatyków wyrafinowanej estetyki. Ich produkty ciągle przyciągają rzesze wiernych fanów z Japonii i całego świata.

Wielu młodych projektantów tworzących nowe japońskie marki jak Sacai, White Mountaineering, zaczynało swoją karierę u któregoś z nich na stażu. W ich kolekcjach można dostrzec, to jak czerpią z dziedzictwa mistrzów, kontynuując kolejny rozdział współczesnej japońskiej mody.

Album Rei Kawakubo Comme des Garçons – Andrew Bolton

Inne spojrzenie na fast fashion

W segmencie popularnym największą japońską firmą odzieżową jest Fast Retailing właściciel marki Uniqlo. To trzecia największa firma na świecie w tym segmencie odzieżowym, po grupie Inditex i H&M, z przychodami na poziomie $17 mld i blisko 2400 sklepami. Założyciel firmy Tadashi Yanai to niezwykle barwna i wpływowa postać w Japonii. Miliarder, aktywista i filantrop. To on powiedział słynne zdanie, że “firma bez duszy jest niczym”. Tadashi słynie nie tylko z cytowanych szeroko wypowiedzi, ale również z indywidualnego podejścia do rozwoju firmy. Przykłada on niezwykłą wagę do dbania o właściwą kulturę korporacyjną i zasady obowiązujące w firmie, czy wspierania młodych talentów.
Sklepy Uniqlo widać na każdej ulicy Tokio, nawet w pasażach handlowych w metrze. A flagowe sklepy jak ten w dzielnicy Harajuku to przestrzeń pełne mangi i szalonych wizualizacji. Poza dedykowaną, specjalną ofertą ubrań, znajduje się tu także stanowisko do personalizacji t-shirtów i miejsce, gdzie można oddać swoje niepotrzebne ubrania.

Salon Uniqlo – Harajuku

Jednak filozofia marki, charakter produktów, nie przystaje do podobnych marek z tego popularnego segmentu. Uniqlo stawia na funkcjonalność, nowoczesność i prostotę ubrań, inwestując przy tym w innowacyjne materiały. Oferta pokrywa przede wszystkim podstawowe potrzeby naszej garderoby. Te tzw. Basic-i stanowią podstawową część oferty, dostępną w bardzo wielu wzorach i kolorach. Produkty oparte o trendy to przede wszystkim krótkie serie tematyczne. Obejmują chociażby: licencje z mangą, popularnymi gwiazdami muzycznymi J-Pop, czy filmem (jak ostatnio np. “Między słowami” – Sofii Coppoli). Do tego dochodzą liczne kolaboracje ze znanymi projektantami lub osobowościami jak Pharrell Williams, czy JW Anderson. Filozofia marki – LifeWear, jest widoczna w każdym aspekcie działania firmy.

Mimo, iż w kraju obecne są inne marki popularne to jednak Uniqlo ma rzesze wiernych lokalnych konsumentów. Typowa oferta Zary, nie przystaje do tego jak tradycyjnie ubierają się Japończycy.


Nieszablonowy Streetwear

Kolejnym segmentem mody z którego słynie Japonia to streaetwear. Mimo iż został wykreowany i osadzony w kulturze amerykańskiej, to jednak Japończykom udało się stworzyć niezwykle udany lokalny odłam. Kulturowo czerpiący garściami z amerykańskich wzorów, ale rozwijany w oparciu o japońskie podejście do projektowania. Wciągająca opowieść marki, młodzieżowe wartości, nieszablonowy design, mocne wzory graficzne i wyraźnie zaakcentowane logo, czy oryginalnie zaprojektowane sklepy.

Sklep A Bathing ApeHarajuku

A Bathing Ape, Human Made utworzone przez DJ-a i projektanta Nigo; Undercover, NEIGHBORHOOD, czy KAPITAL, to marki mające rzesze fanów na całym świecie. To one stanowią dzisiaj kwintesencję japońskiego streetwearu-u.

Widać w nich inspiracje z amerykańskiej kultury: pop-art-u, hip-hop-u, skateboard-u, czy po prostu ulicy w Nowym Jorku i Los Angeles. Jednak ich twórcy dodali szczyptę japońskiej estetyki, dbałości o szczegóły, czy jakości wykonania. To dało mieszankę budzącą ogromne zainteresowanie tymi markami, które również poza Japonią zyskały pozycję kultowych.

Sklep Human Made – Kjoto

Największa z nich A Bathing Ape stała się własnością holdingu z Hong-Kongu i ma już 19 lokalizacji – od Tokio po Los Angeles. Rozmach spowodował iż w ostatnich latach marka straciła część “świeżości” i unikatowości. A sam założyciel marki Nigo opuścił ją, skupiając się na rozwoju marki Human Made, kolaboracji z globalnymi graczami jak adidas, czy współpracy z Pharrell-em Williams-em. Ich wspólny projekt to marka Billionaire Boys Club.


Perfekcjonizm japońskiego denimu

Ciekawym przykładem amerykańskiego wpływu na modę, a dopracowanym w Japonii do perfekcji jest denim. Niebieski materiał i kultowe jeansy do Japonii przywędrowały po drugiej wojnie światowej, razem z amerykańskimi żołnierzami. Najpierw sprowadzano masowo amerykańskie jeans, by stopniowo zacząć je produkować lokalnie. Jednym z powodów był spadek jakości amerykańskich jeansów, które zaczęto produkować w masowych ilościach, przez co zatraciły swoje charakterystyczne cechy i jakość pierwowzoru. Zrezygnowano z charakterystycznego wykończenia nogawki – selvege. Zaczęto używać gorszej jakościowo bawełny i “odchudzono” materiał. Często usuwano charakterystyczną skórzaną łatkę nad kieszenią (patch), czy mocne nity (rivets). Japończycy nie mogli tego wybaczyć i wzięli sprawy w swoje ręce. Postanowili przywrócić charakter i jakość coraz bardziej pożądanemu lokalnie produktowi. I tak w mieście Kojima powstały pierwsze japońskie jeansy Big John, marka do dziś działająca i kultowa dla denim-head-ów.

Obecnie przemysł jeansowy to duży sektor mody i bardzo szeroka oferta wielu japońskich producentów. Od popularnych takich jak Edwin, czy Evisu, do bardziej niszowych (Pure Blue Japan, Iron Heart), czy wręcz artystycznych (Momotaro, Samurai Jeans). Dla tych artystycznych marek produkcja jeansów odbywa się przy wykorzystaniu tradycyjnej techniki, używa się wyłącznie wysokiej jakości bawełny, a dbałość o szczegóły osiąga poziom niemal mistycyzmu. Same patche-e to odrębna dziedzina wyszukanego designu i kunsztu artystycznego.

Patch – Momotaro Jeans

Japoński denim charakteryzuje się przede wszystkim wysokiej jakości materiałem, jeansy wykonywane są najczęściej z surowego denimu i wykończone specjalną tasiemką na łączeniu nogawek to tzw. selvege denim. Na świecie uznawany jest on za jeden z najlepszych i najbardziej wytrzymałych. Próżno szukać podobnej jakości w popularnych sieciówkach. Materiał użyty do produkcji jeansów musi mieć odpowiednią gramaturę gwarantującą wysoką wytrzymałość. Wagę jeansów zwykle podaje się w uncjach – oz, to najcześciej od 10 oz do 20 oz (skrajne przypadki dla odważnych :), najpopularniejszy to 12.5 oz. Wiele modnych, czy luksusowych marek europejskich i amerykańskich specjalizujących się w denimie jak A.P.C., Acne Studios, Nudie Jeans, czy Saint Laurent inspiruje się japońskimi markami jeansów. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło.


Buty sportowe, które stworzyły Nike

Powojenna historia Japonii, w tym rozwój lokalnego przemysłu jest niezwykle związana z amerykańską gospodarką, ale też wpływami kulturowymi. Dotyczy to wielu branży, a moda ma tutaj niezwykle miejsce. Tak rozwijał się lokalny denim, streetwear, czy marki inspirujące się historią i strojami rdzennych mieszkańców Stanów Zjednoczonych jak chociażby marka Visvim. Ale jest przypadek kiedy inspiracje zadziałały w drugą stronę i powędrowały za ocean.
Japonia ma niezwykły udział w rozwoju największej na świecie marki sportowej Nike.
Marka powstała pod silnym wpływem kultowej japońskiej marki sportowej Onitsuka Tiger – obecnie jest częścią Asics Corporation. Świetnie opisane to jest w książce założyciela marki Nike – Phila Knighta – Sztuka Zwycięstwa.

MEXICO 66
Onitsuka Tiger – model Mexico 66

Asics to marka, której historia powstała przede wszystkim wokół butów do biegania. Phil swoją karierę biznesową zaczynał sprzedając ich trampki w Stanach Zjednoczonych zanim postanowił zbudować własną markę. A Nike swoją podróż do lidera obuwia sportowego zaczynało właśnie od butów do biegania. Obecnie marka Onitsuka Tiger, jest lifestylowa linią butów inspirowaną kultowymi modelami z lat 60-tych, czy 70-tych. A sam Asics jest czwartą marką na świecie w segmencie obuwia sportowego mając obecnie około 2% udziału w globalnym rynku. Tymczasem Nike od produkcji butów do biegania, stał się globalnym liderem sprzedaży obuwia i odzieży sportowej. W samym segmencie obuwia sportowego osiągnął dominującą pozycję na rynku, jego udział wynosi 30% światowej sprzedaży.

Kolejną kultową japońską marką butów sportowych jest Mizuno. Marka ma jeszcze starsze tradycje, bo powstała przed drugą wojną światową. Jednak firma specjalizuje się w obuwiu do uprawiania bardziej specjalistycznych dziedzin sportu. Są to baseball, golf, sporty halowe, czy lekkoatletyka. W każdej z tych dziedzin Mizuno ma niezwykle silną pozycję.


Wpływ wojny, siła oddziaływania amerykańskiej kultury. Z drugiej strony niezwykłe przywiązanie do tradycji, wyczucie estetyki, perfekcjonizm i dbałość o szczegóły, uczyniły Japonię ważnym ośrodkiem na światowej mapie branży mody. Niezwykle fascynującym i zarazem tak innym niż te, które znamy.

Foto: Autor, Momotaro Jeans, Asics

Jak wygląda mapa mody i handlu Tokio – zapraszam na część 2 – wkrótce!

Jak wygląda moda w Los Angeles w Stanach Zjednoczonych https://coztamoda.pl/2020/04/21/w-trasie-moda-w-miescie-aniolow/

Co czeka sklepy fizyczne

W Chinach flagowy sklep Hermès tuż po otwarciu po przerwie jednego dnia sprzedał za 2.7m$, cóż Hermès jest jeden i niepowtarzalny, a co z resztą sklepów?

Od kilu tygodni kupujemy ubrania i obuwie tylko online. Część konsumentów wstrzymuje się z zakupami, a niektórzy korzystają z wielu okazji i przecen, zapewniając dla części marek nawet dwucyfrowe wzrosty ecommerce. Firmy handlowe, jeśli dziś w cokolwiek inwestują to właśnie w rozwój tego kanału. Jeżeli to potrwa jeszcze jakiś czas, a konsumenci będą ostrożni nawet jak otworzą się galerie handlowe, to wywoła trwałe zmiany w naszych nawykach zakupowych. Skoro wszyscy nauczymy się kupować online do czego w przyszłości będą nam potrzebne sklepy stacjonarne? Część sklepów zostanie pewnie zamkniętych, aby dostosować się do popytu, a te co zostaną? Cóż, będą musiały wymyślić się na nowo, aby być atrakcyjnym dla nowego przyszłego klienta.

Od jakiegoś czasu sklepy szukały nowego pomysłu na siebie, obserwując postępującą cyfryzację powstawały tzw. sklepu przyszłości, naszpikowane technologiami lub nowymi gadżetami jak połączyć oba światy- fizyczny i cyfrowy. Być może nie chodzi o to, aby te światy się połączyły, ale o to by konsumenci w sklepach, chcieli spędzać czas inaczej niż online. Jak pokazuje m.in. ubiegłorocznie badanie Generacji Z Accenture ludzie to społeczne bestie, nawet cyfrowe młode pokolenie, lubi spędzać czas wspólnie, potrzebujemy kontaktu z drugim człowiekiem, szukamy atrakcyjnych fizycznych bodźców, przestrzenii, może chodzi o wymyślenie nowych doświadczeń. Już w niedługim czasie firmy staną przed tym wyzwaniem, warto więc szukać inspiracji, wzorców na świecie takich jak np. w Los Angeles, gdzie kształtuje się przyszłość mody i handlu.

Przyszłość mody w LA najbardzie widoczna jest na Melrose Avenue. Tutaj pośród modnych knajpek i kawiarni, znajduje się stacjonarny sklep theRealReal jeden z najciekawszych startupów modowych ostatnich lat. Ten luksusowy second hand online uruchomił tu swój drugi sklep stacjonarny, który wewnątrz przypomina luksusowe departments store niczym Barneys New York, w przestronnej i eleganckiej przestrzeni w tematycznych sekcjach, z przemyślanym merchandising-iem piętrzą się luksusowe ubrania, akcesoria, zegarki i biżuteria. Wszystkie są świetnie wyeksponowane i wszystkie są używane. Nikt z odwiedzających wydaje się nie dostrzega tej różnicy, w poszukiwaniu perełek takich jak kuferek podróżny od Louis Vuitton, limitowane Supreme czy vintage Celine lub Raf Simons. Bo strategią theRealReal jest odczarować ostatnie wątpliwości, że używane luksusowe ubrania mogą być sprzedawane w taki sam sposób jak nowe. Mało tego, można je kupić w unikatowych pojedynczych egzemplarzach. Firma odważnie zmienia oblicze luksusu, choć nie bez wyzwań. To ich kolejna lokalizacja, można tu też zostawić ubrania do wyceny i odsprzedaży, a w przyległej kawiarni napić się zdrowego soku przed ruszeniem w dalszą drogę.

Kolejny sklep to Reformation. Marka powstała w 2009r. i jest jednym z pionierów zrównoważonej mody w Stanach Zjednoczonych. Miejsce szybko zyskało kultowy status, jak również ich słynny slogan na elewacji. W sklepie nie tylko można znaleźć ofertę ubrań wykonanych z ekologicznych materiałów, ale przede wszystkim można w łatwy sposób sprawdzić na ekranach znajdujących się w sklepie szczegóły składów materiałowych produktów i ich wpływ na środowisko – ekologia to nie tylko hasła, ale też działania łatwo weryfikowalne przez konsumentów.

Niedaleko jest sklep Nike. To niezwykły sklep ma nietylko nietuzinkową elewację i wystrój, ale jest też miejscem testowania nowych rozwiązań. Sklep realizuje koncepcję global to local to uzyskano poprzez specyficzną architekturę w lokalnym klimacie, dedykowaną oraz limitowaną kolekcje ubrań i obuwia. Jest tu też strefa click & collect (do obioru zamówień online), miejsce z self-checkout, gdzie możemy samodzielnie zrobić zakupy przy użyciu aplikacji Nike, wszystko jest spójne i dopracowane. Na koniec dla lojalnych klientów można odebrać gratisowe skarpetki w specjalnym vending machine dostępne przy co dziesiątym zakupie, kto by się nie skusił?

Z nowych formatów sklepów jest tu też drugi obiekt kultowej marki kosmetycznej stawiającej na naturalną urodę i budowanie silnych społeczności wśród klientów Glossier. Marka swój sukces oparła na bardzo skutecznej strategii direct to consumer i budowaniu zaangażowania w social media. Bo dzisiaj często marki, które powstały online wyznaczają kierunek rozwoju dla sklepów stacjonarnych. Sklep choć jest malutki, robi piorunujące wrażenie. Wnętrze jest oryginalnie zaprojektowane, bardzo spójne z wizerunkiem marki i ich naturalną kolorystyką. Przemyślana ekspozycja produktów zaprasza do ich testowania i odkrywania. Profesjonalny i nienagannie miły personel, ambasadorzy marki, odpowie na wszystkie pytania. Zakup kończy się spersonalizowanym opakowaniem. Każda wizyta zapewnia niezapomniane doświadczenia dla wiernych fanów.

Tuż obok jest concept store Rebecca Minkoff. O tym sklepie pisano w wielu raportach i publikacjach retailowych jako sztandarowy przykład sklepów przyszłości. Jest tu jedna z pierwszych interaktywnych przymierzalni ubrań. Całość działa bardzo sprawnie, po rozpoznaniu wniesionego ubrania, można poszukać na ekranie dodatkowych informacji, sprawdzić dostępne rozmiary, czy rekomendowane produkty; wezwać obsługę, pobawić się oświetleniem lub wysłać zamówienie do realizacji przy kasie. Pytanie czy to wystarczy, aby stworzyć magię zakupów, tłumów tu nie widziałem. Niedopatrzeniem jest też to, że firma nie zapewniła dla wielu ubrań metek RFID (a tylko one umożliwiają interaktywne rozpoznawanie). Podobny problem w Mediolanie miał Diesel. Sklepy przyszłości powinny mieć przemyślane doświadczenia zakupowe i dopracowane wszystkie jego elementy, też te technologiczne.

W LA warto też odwiedzić flagowe sklepy młodych amerykańskich firm kształtujących przyszłość lokalnej mody takie jak: the Row – luksusowa i ponadczasowa klasyka sióstr Olsen, The Elder Statesman – psychodeliczny kaszmir, pozyskiwany i produkowany odpowiedzialnie. Każdy z tych sklepów ma bardzo przemyślany wystrój, który nie tylko podkreśla charakter marki, ale wpisuje się w lokalny klimat miasta.

The Row LA store

Pomimo przejściowych ograniczeń konsumenci, ludzie potrzebują fizycznych i społecznych doświadczeń. Takie dawały im wizyty w sklepach stacjonarnych, bezpośredni kontakt z ulubionymi markami, ale sklepy muszą je na nowo zdefiniować. To może być nietuzinkowa przestrzeń, nowe usługi, profesjonalna obsługa czy oryginalny pomysł, aby dostarczać coś niezwykłego. Zwykłe zakupy nauczyliśmy się robić online, bez kolejek, bez ruszania się z domu.

Foto: rafal reif blog, the row