Katarzyna Daniłko Pani od Jakości – co wiemy o jakości ubrań

“W latach 90-tych zachłysnęliśmy się konsumpcją. Chcieliśmy kupować dużo i często. Dla wielu z nas jakość to ciągle jest logo, polecenie przez popularnego influencera. Ciągle tej jakości się jeszcze uczymy.”

“W przypadku żywności przeszliśmy taką transformację, do zmiany zmotywowało nas nasze zdrowie i to uruchomiło większa dociekliwość, tu jeszcze nie łączymy kropek.”

Katarzyna Daniłko Pani od Jakości autorka bloga


Wiele badań konsumentów (m.in Świadomy Konsument – Accenture) pokazuje, że Polacy przy zakupach ubrań wybierają jakość, oceniają ją na tym samym poziomie co cena. Jak Ty to widzisz na bazie Twoich doświadczeń?

Ciekawe są te badania i mocno optymistyczne. Myślę, że my jednak uczymy się tego czym jest jakość w ubraniach.
Jeszcze do niedawna, jakość dla nas to było logo marki na pół powierzchni ubrania. Jakość to był też sztucznie napompowany marketing, polecenie od popularnego influencer-a, bo skoro znane osoby to promują, to założyliśmy sobie, że to jest jakościowo dobre. W mojej ocenie Polacy nie znają się jeszcze na jakości ubrań. Sięgają po marki popularne, które często mają zdecydowanie większe budżety marketingowe, częściej niż te produkujące bardziej jakościowe produkty. Nie zawsze za marką jakościową stoi rzesza ludzi i duży budżet marketingowy.

Ale jednak nabieramy się na te komunikaty, ufamy influencerom.

To może być dla tego, że te osoby są bogate albo tak je postrzegamy. Z pośród wielu marek, na które je stać, wybrały te konkretne produkty. Więc ufamy im, że jak o tym mówią i reklamują to mądrze dokonały wyboru. Osoby znające tą branżę od środka wiedzą, że jeśli taka osoba dostaje na przykład 30 000 zł wynagrodzenia za to, że pokaże produkt np. na Instagramie, to nie powie on nim nic złego. To wynika z podpisanych umów. Nawet nie byłoby w tym nic złego i są influencerzy, którzy potrafią to zrobić w zabawny sposób. Potrafią pokazać produkt nie mówiąc o nim ani słowa i zyskujemy pozytywne skojarzenie. Czym innym jest jednak jeśli polecamy produkt jako wysoko jakościowy, a później, gdy go kupimy i wywrócimy go na lewą stronę to widzimy: słabe szwy, materiał typu poliester albo akryl – to nie możemy mówić o jakości.
Dla mnie jakość i plastik nie idą w parze

Zatem czym dla Ciebie jest jakość w ubraniach?

Przede wszystkim dla mnie jakość to jest dobry materiał o odpowiedniej gramaturze i trwały. Możemy go wielokrotnie prać, wielokrotnie założyć. Kolejna rzecz to wykończenie i estetyczne szycie. Bardzo ważne dla mnie jest też miejsce produkcji, na pewno nie warunkach, gdzie jest brak poszanowania praw pracowniczych, jak zdarza się w wielu miejscach w Azji np. Bangladeszu.
Ten marketing, który widzimy wokół tego, to już jest tylko dodatek. Powinniśmy się skupić na produkcie. Często jest tak, że widzimy coś u danej osoby, która nam to reklamuje to widzimy to przez chwilę, polubimy to. Ale jeśli ten produkt kupujemy to on z nami zostaje. Jeśli kupimy torebkę słabo wykonaną, która się rozsypie za dwa miesiące to straciliśmy pieniądze. Trwałość i jakość to są te rzeczy, które idą w parze.

Ciężko jest sprawdzić na Instagramie czy produkt jest dobrze uszyty. Trzeba mieć z nim fizyczny kontakt.

To prawda. Ja zawsze wywracam ubrania na lewą stronę. Zawsze też powtarzam, że nie trzeba być wybitnym krawcem, żeby zobaczyć czy coś jest uszyte w sposób dbały. W ostatnim nagraniu, który przygotowałam na moim kanale pokazywałam, jak sprawdzać czy ubrania są dobrze wykonane i jak unikać błędów przy zakupach.

Jakie materiały są dla nas najlepsze i je polecasz, a których powinniśmy unikać?

Zdecydowanie materiał, który jak dla mnie mógłby całkowicie zniknąć, to jest akryl, często występuje też pod innymi nazwami na przykład Anilana. To jest sztuczny materiał, ropopochodny, który nie oddycha. Pocimy się w nim, mogą nawet powstawać na skórze przebarwienia, czy robić się uczulenia. Poliester powinniśmy wybierać tylko dla produktów o konkretnym przeznaczeniu: stroje kąpielowe, materiały przeciwdeszczowe, czy nawet parasolki – nie do ubrań, które powinny oddychać.

A te najlepsze?

Jeśli miałabym wskazać materiał, który mogłabym nosić codziennie, do końca życia to z pewnością byłaby to wełna i jedwab. W Polsce nie potrafimy jeszcze nosić wełny, bo znamy naszą polską wełnę, która jest ‘gryząca’. Wełna w Polsce ma gruby włos i dlatego nas gryzie. Ale jest też wełna wykonana z niskiej grubości włókien, która jest miękka i po taką zdecydowanie warto sięgać.
Kolejnym wartościowym materiałem jest len, który przeszedł totalne odrodzenie. Jest on coraz bardziej popularny, dostępny w wielu markach, nawet w popularnych sieciówkach, warto tylko sprawdzić jego jakość. Bo o czym należy pamiętać, to że dobry len jest w cenie wełny, jego wartość wynika z tego, że jest to najstarsze i najtrwalsze włókno hipoalergiczne. Oczywiście len się gniecie, więc w wybranych sytuacjach alternatywą na lato może być wełna. Garnitury z wełny są najbardziej ekskluzywne. 

Czy czytamy metki?

Nie, nie czytamy i często nie rozumiemy, co tam jest napisane. W ubraniach mamy dwie metki: ta na zewnątrz przy cenie oraz metka (tzw. washing) wszyta w środku ubrania. Ta na zewnątrz nie musi być taka sama, co do szczegółów, co ta w środku.
Druga sprawa to ich zrozumienie. Często pojawiają się tam opisy materiałów, których nie znamy, np. sztuczny jedwab, a to w rzeczywistości jest poliester. To są czasami dla nas takie rebusy. Marki używają zamiennie różne nazwy, które mogą być mylące. Są też nowe, mniej znane, ale wartościowe materiały jak np. Cupro. To materiał sztuczny, ale pochodzenia naturalnego, który powstaje z odpadów bawełny. Jest całkowicie biodegradowalny i jest nazywany włóknem przyszłości. Tylko, jak z każdym materiałem wybierając go warto sprawdzić, czy jest on wysokiej, czy niskiej jakości. O jakości materiału świadczy też jego gramatura. Jak materiały są cienkie, z małą gramaturą to dużo łatwiej się gniotą.

Co z nowymi materiałami pochodzenia organicznego np. wegańska skórą, jak je oceniasz?

Wszyscy weganie, którzy nas słuchają się zdenerwują, ale ta skóra, taka prawdziwa pochodzenia zwierzęcego jest naprawdę trwała. Buty, jeśli sa dobrze wykonane z takiej wysokiej jakości skóry, będą nam służyć wiele lat. Z drugiej strony, nawiązałam współpracę z marką, która tworzy buty dla wegan. To są buty między innymi wykonane ze skóry z ananasa. Takie produkty spełniają potrzeby określonej grupy ludzi, jakiejś części rynku. Sama zamierzam podjąć się testom i chodzić w jednych i w drugich przez miesiąc i zobaczyć jak one będą wyglądały. Chcę je sprawdzić w wielu sytuacjach i wtedy dam ci znać jak to wygląda w praktyce. Z mojego dotychczasowego doświadczenia skórzane buty z naturalnej skóry wygrywają jeśli chodzi o trwałość.
Niemniej jednak jest to fantastyczne, że powstają takie marki, które chcą wyeliminować skórę pochodzenia zwierzęcego. Kibicuję tym markom, biję brawo i uważam, że są jak najbardziej potrzebne.

Byś może te materiały potrzebują jeszcze czasu, aby doskonalić cechy użytkowe i funkcjonalność. Wracając do wysokiej jakości ubrań. Wyobraźmy sobie, że kupuję garnitur z naturalnego materiału jak wełna, a okazuje się jak przypadku kontroli UOKIK-u , że jest poliester zamiast wełny. Czy firmy wyciągną wnioski z tych kontroli i potencjalnych kar?

Szczerze nie sądzę. Ta kara będzie na tyle mała dla nich, że nie przełoży się istotnie na sprzedaż i marżę. Można powiedzieć, co jest smutne, że markom się to po prostu opłaca. Mimo wszystko te przypadki pokazują jak bardzo UOKiK jest potrzebną instytucją. Dzięki takim raportom otwierają nam się oczy.

W przypadku żywności w ostanim czasie można zaobserwować wzrost świadomości. Częściej wybieramy produkty lepsze jakościowo, wartościowe, często droższe, na zakupach jesteśmy dociekliwi. Czy w przypadku ubrań możemy przejść taką drogę, czy staniemy się bardziej świadomi?

W przypadku żywności stało się tak dlatego, że zaczęliśmy bardzo chorować i zaczęliśmy szukać tych przyczyn. Mam wrażenie, że w przypadku ubrań nie łączymy kropek. Nie utożsamiamy ubrań z wpływem na nasze zdrowie. Wydaje nam się, że jeśli ubranie jest na zewnątrz, to nie ma wpływu. Ale przecież te ubrania wchodzą w reakcje z naszym ciałem. Nie wiemy ile jest chemii w danym ubraniu i czy już za pierwszym razem wypłucze się ona w pralce. Często nie pierzemy ubrań przed pierwszym założeniem. Wydaje nam się, że ubrania zaraz się zniszczą, a przecież nie kupujemy ubrania na trzy, cztery prania. Pamiętajmy, że ubranie przeszło długą drogę z fabryki do sklepu, mogło być pokryte substancją przeciw pleśni, często było wielokrotnie przymierzane.
Kolejna sprawa to uczymy się pielęgnacji ubrań. Jak prać. Np. sweter wełniany pierze się raz na pół roku i to jest możliwe, bo się w nim nie pocimy bo on nie przyjmuje zapachów, nie ma takiej potrzeby. Odpowiednia pielęgnacja jest też niezwykle ważna.

W ciągu ostatnich lat, zbudowaliśmy w sobie takie wyobrażenie, że potrzebujemy mieć wszystkiego dużo. Podążamy za chwilowymi trendami, a mam wrażenie, że niektóre trendy, jak chociażby trend Barbie, został stworzony tylko po to żeby zarobić miliony. Nadal potrzebujemy wzrostu świadomości, bo jeszcze jesteśmy w stanie się na to nabrać.

Na koniec, jakie rady dałabyś dla konsumentów, a jakie dla firm?

Powinniśmy mniej kupować, wybierać bardziej wartościowe rzeczy. Zawsze powinniśmy sprawdzić jak coś jest uszyte, przewracać ubrania na lewą stronę, czytać metki, składy materiałowe. Wybierajmy naturalne materiały. Sztuczne tylko dla specjalnego przeznaczenia.
Jeśli chodzi o marki to powinny zwiększyć kontrolę swoich podwykonawców, sprawdzać co przychodzi ze szwalnim – jak to jest wykonane i czy zgodnie ze specyfikacją.

Foto: Tekla Pietrzak, autor

Anna Jurgaś Stylespot.pl – konsultacja ze stylistą powinna być dla każdego

Znowu będziemy się stroić, to jest część naszej osobowości, jakiejś formy człowieczeństwa. Mam nadzieję, że będziemy to robić dużo bardziej odpowiedzialnie.

mówi Anna Jurgaś współzałożycielka Stylespot.pl

Ania z modą związana jest całe zawodowe życie. Zawsze blisko trendów, stylu i inspiracji. Pracowała dla największych wydawnictw modowych: była szefem działu mody w Elle i redaktor naczelną Glamour. Od niedawna jest współwłaścicielką Stylespot.pl, platformy oferującej usługi stylistów, makijażystów i ekspertów od personal brandingu. Jest również zaangażowana w szereg projektów wykraczających poza modę, prowadzi podcast „Becoming a Sustainable Leader” dla organizacji HerImpact. Bo i sama moda też zmienia się i ewoluuje. Odzwierciedlając otaczający nas świat, gdzie zachodzące zmiany społeczne trochę odsuwają tematy „w co się ubrać w nowym sezonie?” na drugi plan. Jak zatem będzie wyglądać moda w nowej rzeczywistości, co z tym stylem?
Rozmawiamy w warunkach pandemicznych, czyli zdalnie, ale w równie miłej atmosferze.


Co robi stylista w pandemii.

Siedzi w domu jak wszyscy pozostali (śmiech). Na początek powinniśmy rozróżnić dwa typy czy formy tego zawodu. Pierwszy to stylista modowy, który pracuje nad sesjami dla magazynów modowych i kampaniami reklamowymi czy zajmuje się kreowaniem wizerunku gwiazd. Ten rynek w czasie pandemii sporo spadł, lockdown wymusił zmianę podejścia do wielobudżetowych produkcji, wprowadzono oszczędności i okazało się, że te same rzeczy można zrobić dużo taniej, oszczędzając na wyjazdach, gwiazdach i całej ekipie. Druga forma tego zawodu to stylista osobisty. To osoba, która pomaga w budowaniu szafy, dobiera garderobę do indywidualnych potrzeb. Ta specjalizacja ma się obecnie dużo gorzej, potencjalni klienci siedzą w domach, nie mają potrzeby kupowania nowych rzeczy czy specjalnego dbania o stylizację, noszą dresy i ograniczają wydatki. Do tej pory stylista osobisty był kojarzony z pewną ekstrawagancją, ubieraniem gwiazd, wybieraniem drogich ubrań. Wiele osób nadal nie dostrzega, że taka usługa przyda się każdemu i dzięki niej można raz na zawsze pożegnać się z błędami stylizacyjnymi i oszczędzić na nietrafionych zakupach.

W pandemii.

Tak, teraz również. Popełnianych jest bardzo wiele błędów w zakresie ubioru. Ta usługa ma bardzo duży aspekt ekonomiczny: jak mądrze skompletować garderobę, jak nie kupować niepotrzebnych rzeczy, które potem wiszą w szafie nienoszone. Według mnie to powinna być taka podstawowa usługa. Ważne, żeby zacząć od tego kim się jest i określić swój typ modowy (na Stylespot.pl możesz zrobić sobie darmowy test na osobowość modową), jakie są twoje potrzeby i jaki rodzaj ubioru jest dla Ciebie odpowiedni. W stylizacji nie chodzi o to, żeby dobrze wyglądać, ale żeby dobrze się czuć. Nie powinno ubierać się pod dyktando trendów, narzuconych standardów i czuć się źle, być pozbawionym pewności siebie. Są oczywiście pewne kanony i reguły, które należy uwzględniać. Tak samo są dostępne i zupełnie niepraktyczne ogólne porady modowe, stylizacje z magazynów, które nie są dostosowane do konkretnych potrzeb. A chodzi o autentyczność. Ubranie powinno być ekspresją twojej osobowości. To, że koleżanka dobrze wygląda w danej sukience i pomimo tego, iż mamy podobną figurę to nie znaczy, że my będziemy się w niej dobrze czuć.

Czy Polki są gotowe na zmianę podejścia do ubioru i wsparcie stylisty.

Myślę, że jeszcze potrzebują edukacji w tym zakresie. Polki nie mają aż takiej odwagi, aby eksperymentować z modą, czy luzu jak np. amerykanki. Często wolimy ukryć się za ubraniem, założyć coś bezpiecznego, żeby nie zostać zauważonym, żeby nie narazić się na krytykę. Stylista może pomóc nie tylko doradzając właściwy ubiór, ale też jak poprzez zrozumienie swoich (często głęboko ukrytych) potrzeb budować pewność siebie i wiarygodność.

Zatem kiedy szukamy porady stylisty.

To mogą być pewne sytuacje życiowe np. kobieta awansuje i potrzebuje odpowiednio dostosować garderobę do nowej roli, lub sytuacja, gdy kobieta nie czuje się atrakcyjna i chce zmienić sposób ubierania się. Wiele kobiet jednak bardzo często zakłada, że w temacie mody jakoś poradzi sobie sama. Uważa, że wydatek na stylistę to niepotrzebna ekstrawagancja. Natomiast mężczyźni, którzy coraz częściej korzystają z porad stylisty, często w podobnych sytuacjach, podchodzą do tego dużo bardziej zadaniowo. Skoro mam potrzebę i nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, zatem idę do specjalisty.

Badanie Accenture*, które realizowałem pokazało, że regularnie nosimy tylko połowę ubrań, jak można to zmienić.

To jest konsekwencją tego, że nie wiemy co mamy w szafie, nie wiemy co do czego pasuje oraz jakie mamy potrzeby. To co robimy w Stylespot.pl, na początku to określenie jakim typem osobowości modowej jesteś. Każdy typ ma swoje potrzeby, odmienny temperament i gust. Nie da się narzucić jakieś jednej koncepcji wszystkim, np. od teraz masz sześć kapsułowych zestawów i masz w nich chodzić. Są osoby, które chcą mieć większy wybór rzeczy, bo traktują modę jak sztukę i decydują w co się ubiorą pod wpływem nastroju, inni lubią czuć się trendy i muszą co sezon kupować nowe, modne rzeczy. I to jest ok, gorzej, jeżeli kupujemy ubrania, żeby poprawić sobie humor, lub zaspokoić inne deficyty emocjonalne. Pandemia spowodowała, że wiele osób zauważyło, że ma za dużo rzeczy, bo przestało nosić część z nich i uświadomiło sobie, że ich nie potrzebuje. Wiele z tych rzeczy zostało kupione kompulsywnie, robiąc sobie przyjemność, często kupując rzeczy, które już mają.

To oznacza, że mamy problem z kupowaniem.

Tak. To jest kupowanie kompulsywne, kupujemy, żeby zrobić sobie przyjemność. Do tego dochodzi ciągłe stymulowanie nas nowościami, okazjami. Działają na nas wszechobecne promocje. I poddajemy się.

Dzisiaj możemy te potrzeby zaspokoić w inny sposób, mamy nowe możliwości wypożyczając, wymieniając się, czy kupować używane.

To są genialne alternatywy. Wypożyczanie może dawać Ci podobną przyjemność, zastrzyk dopaminy do mózgu, jak z posiadania nowości. Jednocześnie zaspokajamy swojej potrzeby, robiąc to dużo mądrzej, jeśli chodzi o wydatki i odpowiedzialność. Wypożyczanie daje możliwość pobawić się modą, w stylistę, wybierając różne produkty czy konkretną sukienkę na daną chwilę.

Czy zrównoważona moda wpływa na podejście do ubioru, czy klienci pytają o bardziej ekologiczne tkaniny, chcą kupować odpowiedzialnie, używane czy wypożyczać.

Tak i zostało to wymuszone kulturowo. Dzisiaj nie wypada gonić za takim konsumpcjonizmem, zwłaszcza w pewnych kręgach osób. Pamiętajmy jednak też, że polski rynek jest trudny, bo jest bardzo wrażliwy cenowo. Wielu klientów nie jest gotowych zapłacić więcej za lepszej jakości produkty czy wykonane z ekologicznych tkanin. Rośnie otwartość na nowe modele biznesowe takie jak wypożyczanie ubrań i ubrania z drugiej ręki. Wiele klientek chce trzymać się zasady, że za każdą nową rzecz, którą kupi, musi zrobić miejsce w szafie i pozbyć się czegoś co nie nosi. Ten trend będzie rósł.

Coraz więcej mówi się o prawach kobiet, o równouprawnieniu w miejscu pracy, czy to zmienia podejście do ubioru.

W latach 80-tych był tzw. power suit czyli garnitur dla kobiety w korporacji, który miał pokazać równość z mężczyzną. Moda od zawsze uprzedmiatawiała kobiety, garnitury w latach 80-tych to jeden przykład, ale popatrzmy na XVIII wiek, gdzie osobliwą rolę pełniły gorsety, które „ukobiecały” kobiety. Garnitur w latach 80-tych to była próba przebrania kobiety za mężczyznę, odseksualnienia i nadania im „męskiego” profesjonalizmu”. Ale zasadniczo ubrania dla kobiet na przestrzeni wieków były po to, aby wyglądać atrakcyjne dla mężczyzn, a nie po to, aby czuć się dobrze i komfortowo dla siebie. Teraz jeśli popatrzymy na ostatnie trendy i zmiany w modzie np. to co zrobił Demna Gvasalia z Vetements (teraz w Balenciaga), który zdeformował sylwetkę i pod warstwami oversize ukrył atuty kobiecości, tak by skutecznie pozbyć się klasycznego sex-appealu. To łączy się z nurtem body positive i w pewien sposób z feminizmem. Mamy w modzie zmiany, które odzwierciedlają zachodzącą transformację społeczną, i te stylizacje wpisują się w nie. Natomiast ja nie jestem za ukrywaniem, deformacją, ale za tym, aby eksponować swoją kobiecą pewność siebie i szytą na miarę seksualność.
Popatrzmy też na to co dzieje się z modą męską. Nie ma obecnie stylizacji na tzw. macho; natomiast sporo jest pewnej wrażliwości, kreatywności i eksperymentowania.

Wystarczy spojrzeć choćby na Harry’ego Stylesa.

No właśnie, w modzie męskiej obecnie dzieje się dużo więcej interesujących rzeczy niż w modzie damskiej. Jest to segment dużo bardziej rozwojowy.

Czy będziemy się znowu stroić.

Na pewno. To jest część naszej osobowości, jakiejś formy człowieczeństwa. Więc wierzę w to, że będziemy się znowu stroić. Mam nadzieję, że będziemy to robić dużo bardziej odpowiedzialnie, korzystać też z opcji wypożyczenia, sprzedawać rzeczy. Jest jeszcze jeden efekt pandemii, a mianowicie to że zrobił się większy luz w zakresie mody i strojów. Pewne „formatki”, reguły czy coś wypada coś nie, przestają obowiązywać; pojawiło się dużo większe przyzwolenie na luz i swobodę. Mam nadzieję, że to pozostanie z nami.

Foto: Anna Jurgaś, Stylespot.pl

*Badanie Accenture Czy ekologia jest w modzie 2020
https://www.accenture.com/_acnmedia/PDF-114/Accenture-Czy-ekologia-jest-w-modzie-Raport-2020.pdf