Odcinek 14
Co wiemy o jakości ubrań - Katarzyna Daniłko Pani od Jakości 

„W latach 90-tych zachłysnęliśmy się konsumpcją. Chcieliśmy kupować dużo i często. Dla wielu z nas jakość to ciągle jest logo, polecenie przez popularnego influencera. Ciągle tej jakości się jeszcze uczymy”

„W przypadku żywności przeszliśmy taką transformację, do zmiany zmotywowało nas nasze zdrowie i to uruchomiło większa dociekliwość, tu jeszcze nie łączymy kropek” - Katarzyna Daniłko - Pani od Jakości autorka bloga.







Rafał: Wiele badań konsumentów (m.in Świadomy Konsument - Accenture) pokazuje, że Polacy przy zakupach ubrań wybierają jakość, oceniają ją na tym samym poziomie co cena. Jak Ty to widzisz na bazie Twoich doświadczeń?

Katarzyna: Ciekawe są te badania i mocno optymistyczne. Myślę, że my jednak uczymy się tego czym jest jakość w ubraniach.
Jeszcze do niedawna, jakość dla nas to było logo marki na pół powierzchni ubrania. Jakość to był też sztucznie napompowany marketing, polecenie od popularnego influencer-a, bo skoro znane osoby to promują, to założyliśmy sobie, że to jest jakościowo dobre. 
W mojej ocenie Polacy nie znają się jeszcze na jakości ubrań. Sięgają po marki popularne, które często mają zdecydowanie większe budżety marketingowe, częściej niż te produkujące bardziej jakościowe produkty. Nie zawsze za marką jakościową stoi rzesza ludzi i duży budżet marketingowy.

Rafał: Ale jednak nabieramy się na te komunikaty, ufamy influencerom.

Katarzyna: To może być dla tego, że te osoby są bogate albo tak je postrzegamy. Z pośród wielu marek, na które je stać, wybrały te konkretne produkty. Więc ufamy im, że jak o tym mówią i reklamują to mądrze dokonały wyboru. 
Osoby znające tą branżę od środka wiedzą, że jeśli taka osoba dostaje na przykład 30 000 zł wynagrodzenia za to, że pokaże produkt np. na Instagramie, to nie powie on nim nic złego. To wynika z podpisanych umów. Nawet nie byłoby w tym nic złego i są influencerzy, którzy potrafią to zrobić w zabawny sposób. Potrafią pokazać produkt nie mówiąc o nim ani słowa i zyskujemy pozytywne skojarzenie. Czym innym jest jednak jeśli polecamy produkt jako wysoko jakościowy, a później, gdy go kupimy i wywrócimy go na lewą stronę to widzimy: słabe szwy, materiał typu poliester albo akryl - to nie możemy mówić o jakości. 
Dla mnie jakość i plastik nie idą w parze. 

Rafał: Zatem czym dla Ciebie jest jakość w ubraniach?

Katarzyna: Przede wszystkim dla mnie jakość to jest dobry materiał o odpowiedniej gramaturze i trwały. Możemy go wielokrotnie prać, wielokrotnie założyć. Kolejna rzecz to wykończenie i estetyczne szycie. Bardzo ważne dla mnie jest też miejsce produkcji, na pewno nie warunkach, gdzie jest brak poszanowania praw pracowniczych, jak zdarza się w wielu miejscach w Azji np. Bangladeszu.
Ten marketing, który widzimy wokół tego, to już jest tylko dodatek. Powinniśmy się skupić na produkcie. Często jest tak, że widzimy coś u danej osoby, która nam to reklamuje to widzimy to przez chwilę, polubimy to. Ale jeśli ten produkt kupujemy to on z nami zostaje. Jeśli kupimy torebkę słabo wykonaną, która się rozsypie za dwa miesiące to straciliśmy pieniądze. 
Trwałość i jakość to są te rzeczy, które idą w parze.

Rafał: Ciężko jest sprawdzić na Instagramie czy produkt jest dobrze uszyty. Trzeba mieć z nim fizyczny kontakt.

Katarzyna: To prawda. Ja zawsze wywracam ubrania na lewą stronę. Zawsze też powtarzam, że nie trzeba być wybitnym krawcem, żeby zobaczyć czy coś jest uszyte w sposób dbały. W ostatnim nagraniu, który przygotowałam na moim kanale pokazywałam, jak sprawdzać czy ubrania są dobrze wykonane i jak unikać błędów przy zakupach.

Rafał: Jakie materiały są dla nas najlepsze i je polecasz, a których powinniśmy unikać?

Katarzyna: Zdecydowanie materiał, który jak dla mnie mógłby całkowicie zniknąć, to jest akryl, często występuje też pod innymi nazwami na przykład Anilana. To jest sztuczny materiał, ropopochodny, który nie oddycha. Pocimy się w nim, mogą nawet powstawać na skórze przebarwienia, czy robić się uczulenia. 
Poliester powinniśmy wybierać tylko dla produktów o konkretnym przeznaczeniu: stroje kąpielowe, materiały przeciwdeszczowe, czy nawet parasolki - nie do ubrań, które powinny oddychać. 

Rafał: A te najlepsze?

Katarzyna: Jeśli miałabym wskazać materiał, który mogłabym nosić codziennie, do końca życia to z pewnością byłaby to wełna i jedwab. W Polsce nie potrafimy jeszcze nosić wełny, bo znamy naszą polską wełnę, która jest 'gryząca'. Wełna w Polsce ma gruby włos i dlatego nas gryzie. Ale jest też wełna wykonana z niskiej grubości włókien, która jest miękka i po taką zdecydowanie warto sięgać. 
Kolejnym wartościowym materiałem jest len, który przeszedł totalne odrodzenie. Jest on coraz bardziej popularny, dostępny w wielu markach, nawet w popularnych sieciówkach, warto tylko sprawdzić jego jakość. Bo o czym należy pamiętać, to że dobry len jest w cenie wełny, jego wartość wynika z tego, że jest to najstarsze i najtrwalsze włókno hipoalergiczne. Oczywiście len się gniecie, więc w wybranych sytuacjach alternatywą na lato może być wełna. Garnitury z wełny są najbardziej ekskluzywne. 

Rafał: Czy czytamy metki?

Katarzyna: Nie, nie czytamy i często nie rozumiemy, co tam jest napisane. W ubraniach mamy dwie metki: ta na zewnątrz przy cenie oraz metka (tzw. washing) wszyta w środku ubrania. Ta na zewnątrz nie musi być taka sama, co do szczegółów, co ta w środku. 
Druga sprawa to ich zrozumienie. Często pojawiają się tam opisy materiałów, których nie znamy, np. sztuczny jedwab, a to w rzeczywistości jest poliester. To są czasami dla nas takie rebusy. Marki używają zamiennie różne nazwy, które mogą być mylące. 
Są też nowe, mniej znane, ale wartościowe materiały jak np. Cupro. To materiał sztuczny, ale pochodzenia naturalnego, który powstaje z odpadów bawełny. Jest całkowicie biodegradowalny i jest nazywany włóknem przyszłości. Tylko, jak z każdym materiałem wybierając go warto sprawdzić, czy jest on wysokiej, czy niskiej jakości. 
O jakości materiału świadczy też jego gramatura. Jak materiały są cienkie, z małą gramaturą to dużo łatwiej się gniotą.

Rafał: Co z nowymi materiałami pochodzenia organicznego np. wegańska skórą, jak je oceniasz?

Katarzyna: Wszyscy weganie, którzy nas słuchają się zdenerwują, ale ta skóra, taka prawdziwa pochodzenia zwierzęcego jest naprawdę trwała. Buty, jeśli sa dobrze wykonane z takiej wysokiej jakości skóry, będą nam służyć wiele lat. 
Z drugiej strony, nawiązałam współpracę z marką, która tworzy buty dla wegan. To są buty między innymi wykonane ze skóry z ananasa. Takie produkty spełniają potrzeby określonej grupy ludzi, jakiejś części rynku. Sama zamierzam podjąć się testom i chodzić w jednych i w drugich przez miesiąc i zobaczyć jak one będą wyglądały. Chcę je sprawdzić w wielu sytuacjach i wtedy dam ci znać jak to wygląda w praktyce. Z mojego dotychczasowego doświadczenia skórzane buty z naturalnej skóry wygrywają jeśli chodzi o trwałość.
Niemniej jednak jest to fantastyczne, że powstają takie marki, które chcą wyeliminować skórę pochodzenia zwierzęcego. Kibicuję tym markom, biję brawo i uważam, że są jak najbardziej potrzebne.

Rafał: Byś może te materiały potrzebują jeszcze czasu, aby doskonalić cechy użytkowe i funkcjonalność. Wracając do wysokiej jakości ubrań. Wyobraźmy sobie, że kupuję garnitur z naturalnego materiału jak wełna, a okazuje się jak przypadku kontroli UOKIK-u , że jest poliester zamiast wełny. Czy firmy wyciągną wnioski z tych kontroli i potencjalnych kar?

Katarzyna: Szczerze nie sądzę. Ta kara będzie na tyle mała dla nich, że nie przełoży się istotnie na sprzedaż i marżę. Można powiedzieć, co jest smutne, że markom się to po prostu opłaca. Mimo wszystko te przypadki pokazują jak bardzo UOKiK jest potrzebną instytucją. Dzięki takim raportom otwierają nam się oczy. 

Rafał: W przypadku żywności w ostanim czasie można zaobserwować wzrost świadomości. Częściej wybieramy produkty lepsze jakościowo, wartościowe, często droższe, na zakupach jesteśmy dociekliwi. Czy w przypadku ubrań możemy przejść taką drogę, czy staniemy się bardziej świadomi?

Katarzyna: W przypadku żywności stało się tak dlatego, że zaczęliśmy bardzo chorować i zaczęliśmy szukać tych przyczyn. Mam wrażenie, że w przypadku ubrań nie łączymy kropek.
Nie utożsamiamy ubrań z wpływem na nasze zdrowie. Wydaje nam się, że jeśli ubranie jest na zewnątrz, to nie ma wpływu. Ale przecież te ubrania wchodzą w reakcje z naszym ciałem. Nie wiemy ile jest chemii w danym ubraniu i czy już za pierwszym razem wypłucze się ona w pralce. 
Często nie pierzemy ubrań przed pierwszym założeniem. Wydaje nam się, że ubrania zaraz się zniszczą, a przecież nie kupujemy ubrania na trzy, cztery prania. Pamiętajmy, że ubranie przeszło długą drogę z fabryki do sklepu, mogło być pokryte substancją przeciw pleśni, często było wielokrotnie przymierzane. 
Kolejna sprawa to uczymy się pielęgnacji ubrań. Jak prać. Np. sweter wełniany pierze się raz na pół roku i to jest możliwe, bo się w nim nie pocimy bo on nie przyjmuje zapachów, nie ma takiej potrzeby. Odpowiednia pielęgnacja jest też niezwykle ważna.
W ciągu ostatnich lat, zbudowaliśmy w sobie takie wyobrażenie, że potrzebujemy mieć wszystkiego dużo. Podążamy za chwilowymi trendami, a mam wrażenie, że niektóre trendy, jak chociażby trend Barbie, został stworzony tylko po to żeby zarobić miliony. Nadal potrzebujemy wzrostu świadomości, bo jeszcze jesteśmy w stanie się na to nabrać. 

Rafał: Na koniec, jakie rady dałabyś dla konsumentów, a jakie dla firm?

Katarzyna: Powinniśmy mniej kupować, wybierać bardziej wartościowe rzeczy. Zawsze powinniśmy sprawdzić jak coś jest uszyte, przewracać ubrania na lewą stronę, czytać metki, składy materiałowe. Wybierajmy naturalne materiały. Sztuczne tylko dla specjalnego przeznaczenia. 
Jeśli chodzi o marki to powinny zwiększyć kontrolę swoich podwykonawców, sprawdzać co przychodzi ze szwalnim - jak to jest wykonane i czy zgodnie ze specyfikacją.

->posłuchaj

Foto: Tekla Pietrzak, autor
Podobał Ci się ten artykuł obserwuj więcej na Instagramie