Odcinek 19
Trend na indywidualizm - Michał Zaczyński

„Dzisiaj najważniejszym trendem jest indywidualizm”.

“W przypadku nadkonsumpcji potrzeba zmian prawnych, inaczej sami się nie ograniczymy. Z drugiej strony, łatwo jest oceniać innych jeśli wcześniej samemu się już nakupiło. Nie wszyscy mają taki komfort.”




Michał Zaczyński
– dziennikarz. Aktualnie pisze m.in. do „Polityki”, „Vogue”, „Rzeczpospolitej” i „Elle”. Wykładowca i juror konkursów dla projektantów. Doradca i ekspert rynku mody oraz autor podcastów. Mieszka we Włoszech, cyklicznie przyjeżdża do Polski.


   Rafał: Na co dzień mieszkasz we Włoszech. Czy Włosi po okresie pandemii wrócili już do dawnego stylu ubierania, czy coś się zmieniło?

Michał: Powiedziałbym, że przede wszystkim to zależy od grupy wiekowej. Młodzi ludzie we Włoszech ubierają się bardzo oryginalnie, powiedziałbym wręcz ekstrawagancko. Jest sporo elegancji, ale w takim wydaniu bardziej awangardowym. Często to są marynarki, czy żakiety mocno widowiskowe. Nawet nie chodzi o kolor, ale o formę; zawsze są ciekawe dodatki, jest taka cała otoczka. Do tego makijaże, czy biżuteria, która jest bardzo istotna, także w przypadku mody męskiej. Włosi wyglądają spektakularnie i porównywanie ich do reszty świata nie ma za bardzo sensu. To jest  królestwo zwane “Italią” i ta obsesja na punkcie mody tam jest niezmiennie. Pandemia tego nie zmieniła.

Rafał: A jak to wygląda w przypadku mody formalnej? W pandemii pracowaliśmy z domu, w biurze byliśmy rzadko. Teraz to się zmienia firmy coraz częściej chcą żebyśmy chodzili do biura. 

Michał: Pandemia była takim alibi, żeby wreszcie zdjąć te formalne elementy garderoby, które umówmy się są po prostu dla wielu ludzi niewygodne. Cała ta heca z tym odejściem od formalnego stroju polega na tym, że on bardzo często jest niewygodny. To jest moja teoria, ale poparta różnymi faktami. Kolejną rolę odgrywa tutaj zmiana klimatu. Jest coraz cieplej. Te ubrania, wbrew deklaracjom i sugestiom stylistek, żeby ubrać się lżej, są często za ciepłe. Moda nie nadąża tu często za postępującymi zmianami. Nawet marynarki z lnu w letnich kolekcjach są często na ciężkiej podszewce. Kompletnie tego nie rozumiem. A dlaczego mam nosić grubą marynarkę kiedy w biurze, czy w samochodzie jest zawsze za ciepło. Gdyby noszenie na codzień marynarki było fajne, gdyby było wygodne, to wcale nie zdejmowaliby ich. Zwłaszcza, że marynarka jest tak naprawdę świetną rzeczą. Bardzo uniwersalną jeśli chodzi ubiór. 
Nie ma drugiego takiego elementu garderoby, który tak pięknie wymodeluje sylwetkę jak właśnie marynarka. Inna sprawa jest taka jeśli chodzi o marynarkę, czy strój formalny, że on jest trwały. Jeśli został wykonany z odpowiedniej jakości materiału to może posłużyć nam latami. Kolejna rzecz to dobra marynarka nie wychodzi z mody. No bo jak może wyjść z mody klasyczna granatowa marynarka, czy w przypadku kobiet - biały żakiet. 

Rafał: Jeśli ktoś kupował garnitury wcześniej niejako z obowiązku do pracy, często idąc na kompromisy jakości czy wygody, to czy on teraz będzie chciał po okresie luźnego dress codu ponownie założyć garnitur?    
    
Michał: Nie będzie. Jeśli nie czuje w tym frajdy, nie interesuje się modą. Zrobi to w przypadku konkretnych uroczystości - ślub własny, kolegi, itp. Jeśli jednak będzie interesował się modą. Będzie śledził to co dzieje się na wybiegach w Mediolanie i w Paryżu. To wówczas zapragnie założyć marynarkę, ale już dla przyjemności, żeby fajnie wyglądać.

Rafał: Jednak wracamy do biur,  trzeba do biura się w jakiś sposób ubrać. Jak teraz będzie wyglądał  strój do biura? Na ostatnim fashion week widać było dużo marynarek, garniturów, pojawiły się nawet krawaty, czy zatem wraca większa elegancja w ubiorze?

Michał: Tak, ale jak pamiętasz te marynarki były bardziej pokombinowane, asymetryczne, w odważnych kolorach.  To nie jest taki klasyczny strój. Ja nie poszedłbym na spotkanie biznesowe negocjować kontrakt w jednym z takich garniturów od marki Gucci.
Te klasyczne elementy ubioru, które widzieliśmy w ostatnich kolekcjach są jednak bardziej elementem mody niż kodu ubioru. Z drugiej strony ten formalny kod ubioru, trudno mi sobie wyobrazić, żeby on się aż tak bardzo zmienił. Pamiętajmy, że dotyczy on tak naprawdę wąskiej grupy ludzi. Osób na wysokich stanowiskach, pełniących konkretne funkcje. Przecież do biura chodzi mnóstwo ludzi, ale tylko drobny wycinek będzie przeprowadzał negocjacje, spotykał się biznesowo z klientami. Innych osób w biurze to już nie dotyczy i im wystarczy koszula i kamizelka. O krawacie w ogóle można zapomnieć. Krawat jest tym elementem stroju, który nie ma pełni żadnej funkcji, jest ozdobą. Sygnalizuje pewien stopień formalności. Mężczyźni go zdjęli i już do niego nie wrócą. Teraz on wraca na wybiegi mediolańskie i paryskie, ale jako element mody, zabawy. 
Strój formalny w takim starym, poważnym stylu nie ma szans na przetrwanie, dlatego dzisiaj elementy stroju formalnego wracają w nowej formie, w formie zabawy. Jednak tak jak mówiłem, zawsze będzie jakaś grupa ludzi - czy to będą politycy, czy biznesmeni, którzy muszą wyglądać formalnie, ale to nie jest moda - to jest dress code.

Rafał: Czyli ten formal wear jaki znaliśmy “odchodzi do lamusa”.

Michał: Tak. Jest jeszcze jedna sprawa. To koszt dobrej jakości ubioru formalnego. Jeśli za kilkaset złotych możesz mieć naprawdę dobrej jakości dżinsy ulubionej marki i fajne trampki. Do tego dorzucisz niezłej jakości t-shirt czy bluzę, i masz fajny zestaw w niedużej cenie. Za te same pieniądze możesz mieć najwyżej “opresyjnie” słabej jakości zestaw formalny. Nie da się wyglądać elegancko w tej cenie. A zwłaszcza po ostatnich wzrostach kosztów życia, inflacji. Dzisaj ciężko jest dla wielu osób wygospodarować odpowiednią ilość pieniędzy na takie wydatki. 
Na ubiorze formalnym najbardziej widać brak jakości. Inna sprawa to szaleństwo na punkcie sklepów vintage. Tam możesz znaleźć świetną bluzę,  jeansy, bardzo dużo ciekawych rzeczy, ale właśnie tych nieformalnych.  Nawet jeśli znajdziesz dobrą marynarkę to się okazuje, że masz rękawy do łokci, ponieważ w dawnych czasach mężczyźni po prostu byli inaczej zbudowani. A jeśli nawet trafi się dobry rozmiar to mimo wszystko ciężko znaleźć coś co by nie trąciło stylem retro. 

Rafał: Z tego co mówisz wychodzi ciekawe spostrzeżenie. Ubiór elegancki, formalny jest po prostu bardzo drogi. To koszt odpowiedniej jakości, dobrych materiałów, wykonania, które w ostatnim czasie jeszcze bardziej podrożały. 
Do tego nie możesz mieć tylko jednego zestawu, a potrzebujesz kilka, do tego dochodzą sezony, musisz mieć kilka koszul, jakiś pasek, jakieś buty itp.

Michał: Nie jakieś! Tylko odpowiednie. Zobacz według zasad są odpowiednie modele kołnierzyka, do danej okazji, czy budowy: buty też pasują do określonego koloru garnituru, czy powinny być dobierane do odpowiedniej okazji. Nagle się okazuje, aby być eleganckim to potrzebujemy mieć duży metraż, żeby to wszystko pomieścić. To jest kolejny powód dla którego formalny strój musiał upaść i akurat uważam, że to jest dobrze. Tak naprawdę on stał się mocno zbytkowy, nie przestaje kompletnie do dzisiejszej rzeczywistości. Przecież on został wymyślony dla wąskiej grupy ludzi, bardzo bogatych. Kto inny ma tyle miejsca, środków finansowych na to wszystko, ale też wiedzę, żeby znać te wszystkie niuanse. Dzisiaj elegancki mężczyzna naprawdę może mieć fajny biały t-shirt, prostą lekką marynarkę bez podszewki, proste spodnie i trampki - i to będzie eleganckie. Zresztą to samo dzieje się w modzie damskiej. 
Dzisiaj często o elegancji stanowi wybór dobrej tkaniny, a nie samej formy. Posiadanie wszystkiego w nadmiarze nie jest właściwe.

Rafał: Jak podchodzisz do trendu quiet luxury, jako przeciwieństwo logomani?

Michał: To jest takie "pozdro" dla kumatych. Kto ma wiedzieć ten wie (śmiech). Logomania jest nie do zniesienia. Wręcz podziwiam ludzi, którzy są w stanie ubrać się kompletnie bez logotypu, bo w przypadku wielu marek jest to szalenie trudne. Wszystko wszędzie jest naszpikowane tym logotypem, ale z drugiej strony  quiet luxury jest trochę zmanierowane. W tym sensie, że te rzeczy są naprawdę skandalicznie drogie. Nic nie usprawiedliwia tych cen np. żeby płacić trzy tysiące Euro za sweter. 

Rafał: Czy kurtkę Loro Piana za 30 tys PLN?

Michał: Kogo na to stać? Mnie bardzej ciekawi jak poradzą sobie marki ze średniej półki. Te w estetyce bez logo. Jest wiele marek chociażby skandynawskich w takim stylu.

Rafał: Czy odejście od logo, tej krzykliwości może być powiązane z tym, że nadkonsumpcja jest dzisiaj trochę passé?
 
Michał: Zależy dla kogo? Może dla zamożnych ludzi. Jak popatrzymy na popularność platform typu Shein, czy ostatnio Temu, to nie wydaje mi się. Te platformy są bardzo popularne wśród młodych ludzi, grupy do czterdziestego roku życia. Więc jak na to patrzę to ten konsumpcjonizm wcale nie jest w odwrocie. Może w przypadku tych starszych osób, którzy już zrozumieli, mają taką refleksję. Może pośród tych naprawdę zamożnych, ale zanim to zrozumieli, to musieli się wcześniej trochę zaspokoić, nakupować.

Rafał: Sprzedaż marek luksusowych stale rośnie. Nawet jeśli te wzrosty są mniejsze, to marki luksusowe podniosły ceny, często są to bardzo wysokie kilkudziesięcioprocentowe wzrosty. Jednak nadal jest klient. Jak na to patrzysz?
 
Michał: Ostatnio widziałem jak w sklepie Gucci na okularach słonecznych była przekreślona stara cena niższa, a ta nowa była już wyższa. To pokazuje, że marki luksusowe nawet nie kryją się z tym, że podnoszą ceny. I ten wzrost nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Po prostu ma być drożej, bo chcemy utrzymywać prestiż marki. Z drugiej strony mnóstwo tych drogich rzeczy jest bardzo ładna. W końcu w tych firmach pracują najlepsi projektanci.

Rafał: Czyli z jednej strony mamy coraz droży rynek marek premium, czy luksusowych, a z drugiej strony rozwija się segment ultra tanich produktów.

Michał: Ale też bardzo rozwija się segment vintage i używanych ubrań. I nie chodzi tu o ratowanie planety, choć zapewne dla części osób także. Głównym jednak powodem zakupu używanych ubrań jest zubożenie społeczeństwa. Jeśli nie chce się kupować te najtańsze, słabej jakości produkty z platform, a nie stać nas na marki premium, to właśnie ten segment jest dobrą alternatywą. Widzę bardzo wielu młodych ludzi ubranych w second handach i wyglądają po prostu bardzo fajnie.
Młode pokolenie, dziewczyny, ale zwłaszcza chłopaki, nie mają już problemów, żeby interesować się modą. Podobnie jak interesujesz się nowymi samochodami, architekturą, czy muzyką. 
Kiedyś uważało się, że mężczyźni nie powinni interesować się modą bo to było niemęskie. Równocześnie jeśli kobiety interesowały modą, to były uznawane za próżne. Panowało takie założenie, że ludzie na odpowiednim poziomie tego nie robią. A co w tym znowu jest mniej ambitnego niż np. w interesowaniu się motoryzacją?

Rafał: Jaki wg Ciebie będzie najsilniejszy trend w modzie w najbliższym czasie?

Michał: Numerem jeden będzie indywidualizm. Nie dość, że w ogóle nie będzie cię interesowało co ma ktoś do powiedzenia, to jeszcze jeśli ktoś coś powie, to będzie to uznawane za absolutnie niestosowne. Coś takiego jak ocena czyjegoś stroju jako kryterium przestaje w ogóle istnieć. Taki bedzie trend i to jest bardzo dobra wiadomość. Zła wiadomośc jest taka, o czym jestem przekonany, że niestety, jeśli nie wprowadzi się przepisów prawnych to nadkonsumpcji się nie ograniczy. Ludzie sami tego nie zrobią.

-> posłuchaj

Foto: Michał Zaczyński, autor
Podobał Ci się ten artykuł obserwuj więcej na Instagramie