Odcinek 5
Moda na wypożyczanie ubrań - Karina Sobiś 

„W pandemii kobiety miały czas, aby zastanowić się, ile ubrań mamy w domu, ile z tych rzeczy zakładamy, a ile z nich wisi w szafach nienoszone oraz ile wynosi rzeczywisty koszt użytkowania tych rzeczy” - Karina Sobiś Założycielka E-Garderbe.



Karina jest założycielką i pomysłodawczynią wypożyczalni luksusowej odzieży E-Garderobe. To innowacyjny koncept dla kobiet w duchu zrównoważonej mody, który pozwala cieszyć się z wysokiej jakości odzieży i unikatowych projektantów z całego świata z korzyścią dla środowiska.  
Doświadczenie z branży odzieżowej zdobywała m.in. w Nowym Jorku, gdzie pełniła kierownicze stanowiska w międzynarodowych firmach z branży odzieżowej m.in.: Inditex, japońskiej grupa Blue in Green (właściciela kultowej marki The Real McCoy's) i Ted Baker.
Absolwentka kierunku “Fashion Business Managment” na uczelni Pomeu Fabra w Barcelonie.



Rafał: W Stanach Zjednoczonych wypożyczanie ubrań przed pandemią nabrało tempa, a w Polsce ten rynek jest jeszcze dość młody. Pionierem na rynku jest E-Garderobe. Karino, zaczęliście rozwijać biznes, przyszła pandemia, zostaliśmy zamknięci w domach i nie było okazji na to, by się wystroić. Jak to wpłynęło na wasz biznes.

Karina: Faktycznie, moda zatrzymała się w tamtym czasie. Sprzedawały się tak naprawdę dresy, rzeczy wygodne do noszenia w domu, więc cały rynek modowy miał jeden wielki zastój — my również. 
    Wbrew pozorom, ten okres też bardzo nam pomógł, pomimo tego, że niewiele się działo. Jak patrzę na to z perspektywy czasu, to ludzie mieli okazję, żeby się zatrzymać i spojrzeć na to wszystko z pewnej perspektywy. Zastanowić się, ile ubrań mamy tak naprawdę w domu, ile z tych rzeczy zakładamy, a ile z nich wisi w szafach nienoszone oraz ile wynosi koszt użytkowania rzeczy. Kobiety zaczęły kalkulować, że jeżeli wydały na bluzkę dobrej jakości 500 zł, ale założyły ją raz, to koszt użytkowania tej bluzki wynosi właśnie 500 zł. Podobnie z sukienkami na wesela i inne okazje. 
   Kobiety zaczęły analizować te wydatki, patrząc w swoje szafy, próbowały też część z nich sprzedać na portalach internetowych z używanymi rzeczami, co często okazywało się dość trudne. To bardzo umocniło wypożyczalnię. Myślę, że kobiety są teraz dużo mądrzejsze, doceniają to, jak wygodnie jest dostać paczkę z ubraniami do domu, nie martwić się o pranie i mieć ubrania ubezpieczone od nieszczęśliwych wypadków. Ktoś wylał na Ciebie wino? Nie ponosisz odpowiedzialności. Polki pokochały wypożyczanie, widzimy to chociażby po wzroście ilości klientek.

Rafał: Czyli po okresie zamknięcia zapragnęliśmy się znowu stroić. A jakie są te okazje, które zachęcają do sięgania po ubrania z wypożyczalni.

Karina: Zanim otworzyłam E-Garderobe nie zdawałam sobie sprawy, że w Polsce mamy tyle okazji do świętowania (śmiech). Te tradycyjne okazje to uroczystości takie jak wesela, rocznice, urodziny, randki, wyjścia na wydarzenia. Wydaje mi się, że ludzie docenili to, jakie mieliśmy życie do tej pory. To, że mogliśmy wychodzić swobodnie do restauracji, założyć piękną sukienkę, spotkać się z naszymi znajomymi kiedy chcemy i zaczęliśmy znowu doceniać te możliwości. Otworzyły się też biura i wzrosło zainteresowanie subskrypcją na ubrania do pracy.

Rafał: Patrząc na badania, które przeprowadziłem w Accenture, regularnie nosimy tylko nieco więcej niż połowę ubrań, które posiadamy, a 17% jest na specjalne okazje. To brzmi jak idealny powód do wypożyczania. 
    To samo badanie pokazało, że o ile po pandemii second handy zyskały na popularności, to wypożyczanie ubrań nie jest jeszcze tak bardzo popularne w Polsce.

Karina: Nie mogę się z Tobą zgodzić. Ostatnie trzy miesiące pokazują, że ten trend się teraz zmienia. Kobiety szukają alternatywnych możliwości dla zakupu nowych ubrań, a w second handach nie zawsze znajdą piękną sukienkę, która skradnie serce, a dodatkowo jest jeszcze w odpowiednim rozmiarze. Wypożyczalnia działa w oparciu o inny model biznesowy. 
   W wypożyczalni klientki łatwo znajdą taką kreację, która nie tylko jest dobrej jakości, ale i w pełnej rozmiarówce, więc to jest ta różnica pomiędzy wypożyczalniami, a second handami. Dodatkowo, pomimo tego, że są to rzeczy używane, to jest też różnica w jakości. W second handach ubrania mają różną jakość, poziom zużycia i są na różne sposoby odświeżane. W wypożyczalni ubranie są zawsze wysokiej jakości, a odbierane są czyste i odświeżone — wyprane w ekologicznej pralni.

Rafał: Czy polscy projektanci są zainteresowani współpracą z wypożyczalniami ubrań? 

Karina: Tak, już współpracujemy z Polskimi projektantami. Myślę, że są zadowoleni z tej współpracy ze względu na to, że do nas przychodzi klient, który często o nich nigdy wcześniej nie słyszał. Zawsze opowiadamy klientkom o markach, z którymi współpracujemy. To dla nich świetna promocja, ponieważ kiedy klient jest zadowolony z jakości danej rzeczy, to zapozna się też z innymi rzeczami, które oferuje projektant, a których często u nas nie ma. Wchodzimy też na rynki zagraniczne, co też jest dodatkową promocją.

Rafał: Co się dzieje z sukienkami, które uznacie, że doszły już do końca fazy użytkowania?

Karina: Mamy dwa modele. Pierwszy model jest taki, że organizujemy wyprzedaż wybranych rzeczy. Zapraszamy nasze klientki na takie wydarzenie, na którym mogą odkupić sukienki, w których wcześniej się zakochały. Sukienki są trochę zużyte, ale nadal w dobrym stanie, bo inwestujemy tylko w sukienki premium o najlepszej jakości. Drugi model to współpraca z wybranymi second handami, więc idą w dobre ręce ludzi, którzy chcą mieć taką sukienkę u siebie w szafie. Przedłużamy życie ciągle dobrych rzeczy.

Rafał: Mieszkałaś w Nowym Jorku i często tam wracasz. Tam stworzyłaś swój plan na wypożyczalnię ubrań. Czym różnią się klientki w Stanach Zjednoczonych od tych w Polsce?

Karina: Widzę bardzo dużą różnicę. Po pierwsze, jako Europejki jesteśmy bardziej wymagające. Amerykanki nie patrzą na to, z czego jest zrobiona sukienka, tylko chcą, żeby ta sukienka w miarę dobrze na nich wyglądała. W Stanach nie szukają jakości, tak jam my, a ilości i wyboru. Jest tam faktycznie widoczny masowy konsumpcjonizm. To dotyczy również wypożyczalni ubrań. 
   W E-Garderobe nawet w modelu subskrypcyjnym mamy ograniczoną ilość rzeczy, jaką można wypożyczyć w miesiącu. W Stanach Zjednoczonych w Rent the Runway jest opcja Unlimited, czyli właściwie codziennie możesz mieć nową rzecz. Kolejna sprawa to oferta w Stanach - możesz wypożyczyć nawet dresy, czy rzeczy do jogi. Moim zdaniem Polka w życiu by się na to nie zgodziła. Traktujemy takie rzeczy bardziej personalnie, są dla nas jak bielizna.

Rafał: Czyli wypożyczanie ubrań w Stanach Zjednoczonych często nie służy do ograniczenia konsumpcjonizmu, a do dodania kolejnej porcji ubrań, tylko w trochę innym modelu?

Karina: Myślę, że są dwie główne postawy Amerykanek. Pierwsza nadal dużo ubrań kupuje, a dodatkowo wypożycza i to często w modelu unlimited. Jest to dla niej aspekt ekonomiczny, żeby posiadać dużo ubrań, ale zaoszczędzić na zakupach nowych. Druga to Amerykanka, która ma mniejszą - kapsułkową szafę wybranych, bazowych produktów, a resztę sobie wypożycza. To często są osoby pracujące w korporacji, dla których ważny jest też element wygody. 
   W Nowym Jorku widać zresztą tzw. garment bags, które czekają rano przed drzwiami mieszkań jako gotowa propozycja dla kobiety na najbliższe dni do pracy, czy na wyjścia. 

Rafał: Otwieram drzwi i biorę swój zestaw na dziś. To trochę jak dieta pudełkowa?

Karina: Trochę tak. Jednak gdy w Polsce mówimy o Netflixie dla sukienek, to Polki jeszcze często reagują zaskoczeniem. Tutaj wyróżniamy jeszcze inny, trzeci rodzaj klientek, które wypożyczają tylko na specjalne okazje, na przykład na ślub. Wolą wygodnie wypożyczyć, niż tracić czas na zakupy i zaoszczędzić na jednorazowym zakupie. Natomiast obserwujemy rosnące zainteresowanie grupy, która wybiera model subskrypcji ubrań do biura. 

Rafał: Model w Polsce rozwija się coraz lepiej. Wspominałaś, że planujesz ekspansję zagraniczną.

Karina: Tak, następnym rynkiem, na których planujemy się otworzyć będą Niemcy i Szwecja. Mam wrażenie, że te rynki bardziej skupiły się na second handach, a nie na wypożyczalniach. W Niemczech mamy już pierwsze wysyłki testowe i klientki są zachwycone. Planujemy też dalszą ekspansję na rynki skandynawskie. 

Foto: Karina Sobiś, E-Garderobe
Podobał Ci się ten artykuł obserwuj więcej na Instagramie